Najbardziej nietrafione nazwy aut

Biorąc pod uwagę mnogość języków na świecie, wpadek z dziedziny samochodowej nomenklatury nie da się uniknąć. Wydawałoby się, że zanim producent wprowadzi auto na rynek w danym kraju, powinien się upewnić, że nazwa nie jest tam kontrowersyjna lub obraźliwa. Tymczasem wiele „imion” samochodów, którymi jeździmy, w przeróżnych regionach świata to śmieszne, a czasami wulgarne określenia. Poznajcie najbardziej nietrafione nazwy aut.

Problemy z językiem hiszpańskim

To właśnie język hiszpański sprawia autorom nazw modeli pojazdów najwięcej problemów. Lamborghini Reventón to włoski supersamochód za milion euro, który przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,4 sekundy. Swoją agresywną stylistyką miał bezpośrednio przywoływać najszybsze na świecie myśliwce. Reventón jednak dla mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego oznacza – obok eksplozji – pękniętą oponę, czyli po prostu przysłowiowego „kapcia”. Dlatego Lamborghini próbowało powiązać Reventóna z zupełnie innym skojarzeniem. Zgodnie z tradycją samochód miał otrzymać nazwę po byku znanego z zabicia sławnego torreadora Felixa Guzmana. Podobną niewinną grę słów znajdziemy w nazwie Chevroleta Nova. Co prawda model produkowano w USA tylko do 1988 roku, ale – zgodnie z miejską legendą – nawet w czasach swojej świetności bardzo słabo sprzedawał się na rynku hiszpańskim. Skąd te plotki? „No va” w dosłownym tłumaczeniu oznacza tam „nie jedzie”/”nie pojedzie”. Któż z nas chciałby samochód, który – choćby tylko z nazwy – nie spełnia swojej funkcji? Jednak wbrew pozorom, mimo tych plotek i samej nazwy auto sprzedawało się całkiem nieźle w krajach latynoamerykańskich.

Źródło: http://en.wikipedia.org

Językowe kontrowersje

Wśród samochodowych imion są jednak i takie, które budzą jednoznacznie negatywne konotacje. Zacznijmy od najmniej kontrowersyjnego: Nissana Moco. Ten niewielki kei-car mógł Hiszpanom kojarzyć się tylko z jednym, „moco” bowiem oznacza dla nich tyle co „śluz”, „glut” czy „smark”. Jeszcze gorzej w ich uszach musiało brzmieć Mitsubishi Pajero, które na Półwyspie Iberyjskim oznacza onanistę i bywa używane jako wyzwisko, którego najłagodniejszą wersją w języku polskim może być „palant” czy „burak”. Co prawda model w krajach hiszpańskojęzycznych przemianowany został na Montero, jednak każdy, kto posługuje się tym językiem na co dzień musiał zdawać sobie sprawę z nazwy powszechnej w pozostałych krajach. W podobne tony uderzyła marka Ford, która jeden ze swoich modeli nazwała Pinto. Jeśli będziemy to słowo rozpatrywać jako czasownik, to przetłumaczymy je jako „maluję”. Jednak jako rzeczownik oznaczać może tyle co „pstrokaty” i – tu gorzej – „penis” czy „siusiak”. Nie brakuje także i kobiecych skojarzeń. Kolejny kei-car, Mazda Laputa, Hiszpan przetłumaczy jako wulgarną wersję „prostytutki”… a tymczasem intencja autorów nazwy była całkiem niewinna. Miała ona pochodzić z „Podróży Guliwera”, gdzie „Laputa” to latająca wyspa, na której mieszkają naukowcy. Całe szczęście, że auto sprzedawano tylko w Japonii, bo jego nazwa mogłaby wprawić w zakłopotanie niejednego hiszpańskiego klienta Mazdy.

Źródło: http://autocentrum.pl

Tego nie usłyszycie na salonach

W klimacie Mazdy Laputa pozostaje nazwa Forda Escorta, ponieważ w języku angielskim oznaczać on może eskortę czy konwój, a potocznie także kobietę lub mężczyznę do towarzystwa. Trzeba przyznać, że Ford wybrnął z tego mniej obraźliwie, niż japoński koncern. Bardziej wulgarne okazało się „imię” crossovera Hyundaia. Nazwa Kona jest krótka, łatwa do zapamiętania i w intencji twórców miała kojarzyć się z Hawajami. Okazało się jednak, że w portugalskim slangu „cona” to ordynarne określenie kobiecych stref intymnych (co ciekawe w języku norweskim oznacza ono żonę). Model przemianowano tam na Kauai. Więcej szczęścia miała Honda, która choć zamierzała nazwać jeden ze swoich modeli samochodów Fitta, ostatecznie zdecydowała się w Europie na Jazz. Fitta bowiem oznacza po szwedzku waginę, także w formie bardziej obraźliwej. W podobnej feralnej sytuacji znalazł się Buick LaCrosse należący do amerykańskiego koncernu General Motors. W intencji twórców nazwa modelu miała nawiązywać do gry zespołowej, którą w Kanadzie uznaje się za sport narodowy. Tymczasem w slangu nastolatków z francuskojęzycznej części tego kraju „la corosse” oznacza „szwindel” i „masturbację”. Warto nadmienić, że koncern ostatecznie zdecydował się na sprzedaż tego modelu w Kanadzie pod nazwą Allure.

Źródło: http://carhelpcanada.com

Niefortunne skojarzenia

Naszą listę niefortunnych skojarzeń rozpoczyna Chevrolet SS. To wersja koncepcyjna zaprojektowana przez Franza von Holzhausena i zaprezentowana w 2003 roku na International Auto Show w Północnej Ameryce1. Nazwa SS miała oznaczać Super Sport, jednak skrót ten, w połączeniu z niemieckojęzycznym nazwiskiem projektanta, mógł kojarzyć się dość jednoznacznie z hitlerowską formacją militarną. Nie zapominajmy jednak, że Chevrolet już wcześniej używał tego skrótu przy Camaro SS. Podobne historyczne i polityczne skojarzenia budzi dzisiaj Studebaker Dictator, produkowany w latach 20. i 30. XX w. Dziś, bogatsi w doświadczenia pierwszej połowy XX stulecia, oceniamy ten termin negatywnie i traktujemy jako synonim reżimu, totalitaryzmu i władzy opartej na bezwzględnej przemocy.
Koniecznie trzeba jeszcze wspomnieć o Audi, które zaliczyło wpadkę we Francji. Jego model e-tron może się kojarzyć tam z kałem lub łajnem (fr. étron). Seat natomiast sprzedawał na Węgrzech przykry samochód, ponieważ to właśnie w języku węgierskim oznacza Ronda. Znacznie bardziej międzynarodowa była nazwa AMC Gremlina, kompaktowego amerykańskiego pojazdu, produkowanego w latach 70. XX w. Czy chcielibyście, by Wasz samochód nosił imię na cześć fantastycznego stwora, psującego różne mechaniczne urządzenia? Pozostałoby nam tylko liczyć, by w tej sytuacji nasz samochód pozostał sprawny.

Źródło: http://polityka.pl

Polskie konotacje

Warto na koniec wskazać nazwy modeli samochodów, które mogą budzić różne skojarzenia tylko w języku polskim. W przeciwieństwie do konotacji w hiszpańskim, są to jednak dla nas nazwy znacznie bardziej neutralne. Subaru do początku lat 90. XX w. produkował pick-upa o nazwie BRAT, który dla Polaka może oznaczać po prostu jego krewnego (w krajach anglojęzycznych skrót ten to jednak „bachor”, „gówniarz”). Kompaktowa Kia Cerato przywodzi natomiast na myśl kawałek nieprzemakalnej tkaniny do zabezpieczania stołu, a Daewoo Kalos (u nas jako Aveo) i Renault Captur przypominają nam nazwy części garderoby.

Powyższe „imiona” konkretnych modeli samochodów, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, dla użytkowników różnych języków mogą być zabawne lub niesmaczne. Które z nich są intencjonalne, a które nie? Czy na pewno są to jedynie wpadki? Czy może ich autorzy chcieli sprawić nam psikusa? Na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jedno jest pewne, nazwy wspomnianych aut mogą budzić kontrowersje ze względu na swoje wulgarne, a innym razem śmieszne brzmienie. Z reguły jednak – jak do każdej nazwy – z czasem można się do nich przyzwyczaić. Jeżeli znacie inne ciekawe lub kontrowersyjne nazwy modeli pojazdów, pochwalcie się Waszą wiedzą w komentarzach do artykułu.

nowy wymiar

Polecane artykuły

Niezwykła historia Poloneza Będzie to opowieść o kraju nadwiślańskim i czasach, kiedy żywność była jeszcze na kartki, a polska motoryzacja święciła triumfy. Niektórzy z nas jeszc...
„Elektryzująca” historia pierwszych aut elektryczn... W debiutach samochodowych 2019 roku większość producentów postawiła na elektryczność. Dlatego entuzjaści motoryzacji są przekonani, że era pojazdów na...

0 komentarzy

Zostaw komentarz